Na pierwszy rzut oka patrząc na zdjęcie powyżej pomyślimy, że winogrona zaatakowała jakaś choroba grzybowa. Jeżeli przyjrzymy się dokładnie nie zauważymy żadnego nalotu na winogronach, co będzie sugerować, że raczej nie mamy do czynienia z chorobą grzybową.
Co jeśli to nie choroba grzybowa?
Zanim zaczniemy dywagować na temat powyższego zdjęcia musimy opowiedzieć szerzej co przytrafiło się winorośli powyżej.
Zaczęło się od pojedynczych brązowiejących winogron na gronach. Po ok. tygodniu brązowe grona zaczęły zasychać i pojawiały się kolejne.
A więc zacznijmy naszą diagnozę.
Skoro wykluczyliśmy chorobę grzybową, możemy skoncentrować się na innych czynnikach.
Pierwsze przypuszczenia można skierować na poparzenia słoneczne. Jeżeli przez dłuższy czas była dość wysoka temperatura i duże nasłonecznienie to możemy przypuścić, że winogrona zostały poparzone promieniami słonecznymi. Niestety nie ma skutecznej metody, aby zatrzymać zasychanie owoców, po prostu trzeba poczekać, aż upały i mocne nasłonecznienie ustanie.
Drugie przypuszczenie można skierować na chlorozę, czyli przeważnie brak żelaza, magnezu lub obu. Chlorozę można najczęściej zidentyfikować po liściach, ponieważ część liścia żółknie (znika zielony barwnik), a żyłki pozostają zielone. Tak jak na zdjęciu poniżej.
Jeśli w przypadku uszkodzenia winogron znajdziemy takie liście w mniejszym lub większym stopniu zżółknięte, to możemy być pewni że to przez chlorozę. Wtedy jak najszybciej trzeba zastosować oprysk dolistny z żelaza i magnezu.
Jeżeli nie wystąpiły powyżej opisane okoliczności, to możemy mieć do czynienia z trzecim przypadkiem, a mianowicie przeciążeniem krzewu. Roślina w ten sposób daje nam znać że nie jest w stanie wykarmić wszystkich winogron. Aby powstrzymać dalsze zasychanie winogron, będzie potrzebna redukcja gron na krzewie.

Komentarze
Prześlij komentarz